Jak długo nie patrzyłeś naprawdę na zasłonę?
Mówię o prawdziwym spojrzeniu—obserwowaniu, jak światło przenika przez jej włókna, jak delikatnie kołysze się na wietrze, jak jest rozciągana o świcie i zamykana w nocy.
Przez dwadzieścia pięć lat w Foulola pracowaliśmy z tkaniną każdego dnia. Stopniowo zrozumieliśmy, że zasłona to coś znacznie więcej niż tylko materiał.
Jest przekładnią między światłem a cieniem, oddechem między wnętrzem a zewnętrzem, najdelikatniejszą granicą, jaką może mieć dom.
Czym więc właściwie zajmujemy się jako producenci zasłon?
Mój mentor, Stary Chen, pracował tutaj przez osiemnaście lat. Miał pewien zwyczaj—po zakończeniu pracy na każdej zasłonie,
lekko przesuwał dłonią po materiale. Twierdził, że to nie była kontrola jakości, lecz „pożegnanie”.
„Każdy kawałek materiału ma swoją podróż,” powiedział mi kiedyś. „Bawełna rośnie z ziemi, len jest nasączony wodą,
jedwab jest przędziony przez jedwabniki. My jedynie pomagamy mu trafić tam, gdzie powinien być, by cicho zwisał i po prostu był kotarą.
Te słowa pamiętam od zawsze.
Mierzymy i tnijemy z precyzją, optymalizując każdy układ, by szanować każdy centymetr materiału.
To nie chodzi tylko o oszczędzanie kosztów – to szacunek dla naturalnych zasobów i zaufania, które w nas pokładacie. Pełne wykorzystywanie rzeczy samo w sobie jest
formą dobra. Szyjemy z pełną uwagą, ponieważ roztargniony umysł odbija się w ściegach. Wybieramy ekologiczne farby nie dlatego, że to modne,
ale dlatego, że rozumiemy: niezależnie od pochodzenia tkaniny – naturalnego włókna czy nowoczesnej mieszanki – ostatecznie trafi ona do domu, który zasługuje na delikatne traktowanie.
To po prostu nasz obowiązek. Jak mówił stary Chen: pozwolić rzeczom iść tam, gdzie powinny i dobrze spełniać swoje przeznaczenie.
Ale kiedy obowiązek gromadzi się dzień po dniu, czy może wytworzyć trochę dodatkowego ciepła?
Trzy zimy temu zaczęliśmy robić jedną małą rzecz.
Z każdą partią zrealizowanych zamówień odkładamy część środków na pomoc młodym uczniom z trudnych warunków, którzy są zdeterminowani do nauki.
To niewiele—wystarczająco tylko, by nie musieli się martwić o podręczniki czy śniadanie na jutro.
Nigdy nie umieszczamy tej historii w naszych broszurach. Ale od czasu do czasu przychodzi list. Jedna dziewczynka napisała: „Ciociu, wreszcie mamy zasłony w klasie.
Kiedy słońce przestało odbijać się od tablicy, nagle uświadomiłam sobie, że najpiękniejsze rzeczy na świecie są darmowe—takie jak światło słoneczne i prawo do widzenia go wyraźnie.”
W dniu, gdy przeczytaliśmy ten list, warsztat był szczególnie cichy. Stary Chen po prostu położył rękę na tkaninie obok siebie i nic nie powiedział.
Ale wszyscy rozumieliśmy—tkanina, którą codziennie dotykamy, kroimy i szyjemy, która jest przeznaczona, by stać się częścią czyjegoś domu, w jakiś niewidzialny sposób uczestniczy również
w życiu młodej osoby, której może nigdy nie spotkamy.
Tak więc, wracając do pierwszego pytania: czym naprawdę jest zasłona?
Jest kawałkiem tkaniny, nośnikiem światła i cienia, wyrazem domu. Ale być może może być czymś więcej.
Jest chwilą, gdy rozsuwasz ją o świcie i światło wlewa się do środku. Jest pełnią i spokojem, które odczuwasz, zamykając ją w nocy.
Jest jej cichą obecnością na ścianie, świadectwem poranków i wieczorów, pór życia Twojej rodziny.
I tutaj, u nas, stała się również formą bezpieczeństwa dla ponad stu młodych ludzi, oszczędzającym im zbyt wczesnych trosk o jutro.
Jest klarownym widokiem, jaki ma teraz dziewczynka słów na tablicy.
Nigdy nie próbowaliśmy „sprzedawać” dobroci. Po prostu wierzymy, że gdy kawałek tkaniny jest traktowany z szacowniem,
gdy proces jest wykonywany z troską, gdy grupa ludzi robi to samo przez dwadzieścia pięć lat – dobro naturalnie z niego wyrosnie, jak trawa wiosną wyrastająca z ziemi.
Stary Chen ostatnio się przezeń. Zanim odszedł, uszył po raz ostatni jedną kotarę.
„Pamiętaj, aby powiedzieć osobie, która używa tej kotary,” powiedział z uśmiechem, „jeśli pewnego dnia słońce będzie szczególnie jasne, niech zostanie otwarta trochę dłużej.”
Tkanina uwielbia zapach słońca. I ludzie też. Może właśnie w tym leży odpowiedź: to, co tworzymy, to naczynia przechowujące światło. A samo światło to dobroć.
Niech każde okno w Twoim domu przepuszcza dokładnie tyle światła, ile trzeba. I niech światło przechodzące przez kotary w klasach oświetla jeszcze wiele młodych oczu.
— Notatki z Foulola Curtains
